Przerywnik Łódzki

2 marca 2011


Ostatnio postanowiłem zrobić sobie małą odmianę fotograficzną, odetchnąć na chwilę od fotografowania modeli i połazić gdzieś z aparatem. Tak całkowicie bez napinania się, że ma wyjść super, że to, czy tamto. Ot zdjęcia… spacerowe, pamiątkowe.  A jak się uda złapać do tego coś, co za chwile odejdzie w niebyt, to tym lepiej. Dzisiaj wrzucam parę takich zdjęć. Ze spacerów po Łodzi, robione aparatem małoobrazkowym, na najtańszej czarnobiałej kliszy – czyli lucky 100 ;) Jak sama nazwa wskazuje, film obdarowuje fotografującego niespotykanym wręcz szczęściem ;)

Warsztaty, zmiany, informacje…

12 kwietnia 2010


Ze względu na sporo próśb odnośnie zmiany terminu – zdecydowałem się  faktycznie zmienić datę  pierwszych warsztatów na 8 maja.  Zatem mamy kolejno 2 daty:

1 edycja – 08-09.05.2010

2 edycja – 29-30.05.2010



Warsztaty odbywają się pod Koszalinem, w moim przydomowym studio, czyli w miejscu gdzie wykonuję prawie wszystkie moje zdjęcia.
Zaczynamy od rozmowy na temat własnych fotografii, poznajemy się, poznajemy swoje prace, swoje podejście do fotografii. Po tym etapie przechodzimy do realizacji programu. A program jest bardzo płynny – dostosowany do potrzeb grupy i bieżącej sytuacji. Całość warsztatów poprowadzona będzie w formie konsultacji, dyskusji z dostosowaniem tematyki do oczekiwań kursantów.

Najważniejsze tematy warsztatów i zarazem punkt wyjścia do dalszych dyskusji:
- portret i akt kreatywny – jak otworzyć umysł, wypracować swój styl
- rodzaje oświetlenia – dlaczego światło dzienne jest lepsze niż studyjne.
- światło studyjne – ciągłe i błyskowe. Co wybrać dla swoich potrzeb, plusy i minusy.
- studio – jedno źródło światła, czy wiele?
- sprzęt oświetleniowy – czy naprawdę potrzebujemy wydawać fortunę na lampy i modyfikatory?
- praca ze sprzętem wielkoformatowym – omówienie budowy i najczęstszych wątpliwości – płytki obiektywowe, migawki, formaty, kasety.
- dla chętnych – krótki poradnik średnioformatowy
- praca z modelką, dlaczego warto poświęcić trochę czasu na poszukiwania odpowiedniej i zdolnej modelki.
- wykonanie zdjęć aparatami wielkoformatowymi, praktyka
- wywoływanie klisz czarno-białych. Metody i sprzęt stosowany do wywoływania klisz wielkoformatowych.
- technika skanowania – omówienie typowych błędów podczas skanowania klisz.



Pozostała tematyka – to kwestia torów naszych rozmów, oraz indywidualnych i grupowych ustaleń. Warsztaty w formie będą bardziej zbliżone do konsultacji, niż do wykładu. Zatem również uczestnicy mają pytać, podać to – co ich najbardziej interesuje, a jest związane z tematami podstawowymi. Wszelkie propozycje i sugestie oczywiście mile widziane – po prostu przyjmijcie – że przez ten dzień warsztatów ja jestem do Waszej dyspozycji.

Co zapewniam:
- zajęcia w grupach max 6 osób.
- 2 aparaty wielkoformatowe – 24x18cm i 5x7cala + garść obiektywów
- aparat średnioformatowy Rolleiflex
- jeśli ktoś chce zabrać ze sobą własny sprzęt – średnio lub wielkoformatowy – jest to mile widziane. Sprzęt cyfrowy  będzie nam służyć jedynie do celów pomiarowych i do szybkiego podglądu, lub ewentualnie do zdjęć backstage’owych
- każdy warsztatowicz otrzyma 2 szitki fomapanu 5x7cala i jedną 24x18cm. Szitki możecie zabrać ze sobą, albo zostawić u mnie, ja wywołam i zeskanuję.
- pozować nam będzie naprawdę porządna modelka – taka, która potrafi pozować, a nie tylko stać przed obiektywem



Warsztaty trwają od godziny 10.00 do późnego wieczora. Po zakończeniu prac fotograficznych – siadamy i dyskutujemy o fotografii, chyba że sił zabraknie. Zapewniam ciepły posiłek, pomoc w rezerwacji noclegu w hotelu, lub oferuję bezpłatny nocleg na miejscu w pokoju wieloosobowym.

Koszt warsztatów – 700 PLN



Koniecznie zabierzcie ze sobą Własne zdjęcia. Oczywiście na papierze…



Warsztaty portretu i aktu | Workshops info

9 kwietnia 2010


Na dzień dzisiejszy jedynie krótka informacja  – tak tak, robię warsztaty. Spytacie dlaczego? Zawsze się przed tym broniłem, twierdząc, że to nie dla mnie. Ale zalew fotograficznej tandety i równie tandeciarskich warsztatów, pojawiających się w ostatnich czasach mnie dobija ;) Chyba pora dać ludziom do wyboru coś normalniejszego, coś nie opartego na cyfrowym napier…niu klatek…

Zapraszam do szybkich decyzji, bo termin naprawdę bardzo bliski – cóż, na razie innego nie było, bo jednak wiele innych rzeczy robię ;) Wszystkich zainteresowanych proszę o maile – naprawdę nie gryzę, a chętnie podam wszystkie informacje bezpośrednio. Pozdrowionka

warsztaty portretu i aktu

Wpis chorobowy

10 grudnia 2009


Jakiś czas temu stwierdziłem, że za mało tu pisuję tekstów. Same zdjęcia, w kółko zdjęcia – to może znudzić nawet najtwardszych twardzieli. Obiecałem sobie więc, że w końcu coś napiszę. Ale nie jest to proste, gdyż zawsze brak na to czasu. Jednak odkąd ścięła mnie grypa – pewnie świńska i niedługo już pociągnę – stwierdziłem, że może to jest ten moment. Nie mam siły na ślęczenie przy photoshopie przy zaległych ślubach, ale z laptopem na kolanach w łóżku przynajmniej coś napisać mogę.

A napisać chciałem o ciekawym zjawisku. Zapewne każdy z Was wie jak wygląda turysta pstrykający foty kompaktem cyfrowym i czym się różni od tego pstrykającego innym sprzętem. Mianowicie trzyma on aparat przed sobą, a nie przy oku. Wiadomo oczywiście dlaczego – trzeba zerkać na wyświetlacz. Pamiętam dyskusję na pewnym forum foto sprzed paru lat – gdzie wszyscy co bardziej ambitni pozamieniali cyfrowe kompakty na lustrzanki i z wielką radością pisali o tym, jak to mogli w końcu oceniać obraz na matówce aparatu przed naciśnięciem spustu migawki. Pełen zachwyt i radość.  A tymczasem zaobserwowałem ostatnio zjawisko odwrotne. Dzięki boskiemu wynalazkowi o nazwie LiveView – w końcu producenci lustrzanek wyszli naprzeciw ogólnospołecznemu zapotrzebowaniu na ślepienie w ekranik. Co to bowiem za radość patrzeć w jakąś gównianą matówkę i być zmuszonym do trzymania aparatu przy oku … Otóż już niejednokrotnie zaobserwowałem, że posiadacze nowoczesnych lustrzanek cyfrowych z lubością używają wspomnianego trybu. Będąc nie tak dawno fotografem na pewnym ślubie zauważyłem, że było takich przynajmniej kilku – ale jeden z nich zmusił mnie do głębszej refleksji.

Otóż ów delikwent podchodzi do mnie na weselu z jakimś nowym aparatem dslr  i pyta – „Panie fotograf, Pan to się pewnie zna i mi pomoże, czy może mi Pan włączyć ten ekranik z tyłu, bo nie mogę robić zdjęć”.  Zdziwiony jego słowami przeanalizowałem szybko sytuację i mu odpowiadam – „ale jak Pan chce robić zdjęcia, to trzeba w wizjer patrzeć i wtedy wszystko działa”. A delikwent na to „no tak, ale tak mi się tak nie chce, wygodniej patrzeć z tyłu, nie po to płaciłem za nowy aparat, żeby gapić się w wizjerek”. Po tych słowach dałem mu krótki wykład – dlaczego w ten sposób nie należy fotografować, oczywiście uwzględniłem też problemy autofocusa. Na co delikwent odpowiada „no właśnie widziałem, że coś słabo ostrość łapie, ale to nieważne – umie Pan to włączyć czy nie?”… No to mu włączyłem i odszedł szczęśliwy…

Czyż to wszystko nie jest zastanawiające?

Półakt z prawidłami | Half-nude with a shoetrees

20 października 2009


Po raz kolejny, ale już ostatni, wrzucam zdjęcie z sesji z Agą. A przy okazji, opiszę pewną ciekawostkę. Wspomnianą sesje robiłem na absolutnej końcówce klisz – po niej, było już tylko równe zero… Zatem usiadłem do netu celem zamówienia czego trzeba. Zamówienie poszło dwutorowo. Jeden tor – to zamówienie krajowe. Jako, że w pewnym znanym polskim sklepie czekam od pół roku na fome 18×24 – za którą zresztą zapłaciłem – postanowiłem zamienić to zamówienie na jakiekolwiek inne, ale dostępne klisze. Była to foma 13×18 i NP-15 8×10″.  Wszystko fajnie, klisze dotarły – jedynie komuś zapomniało się, że część płatności już od dawna mam zrealizowną… No i teraz muszą robić zwrot – no ale mniejsza… Drugi tor zakupów – to zamówienie z niemieckiego macodirect. Nie dość, że wszystko mają od ręki, nie dość, że jest 2x tańsze niż w Polsce, nie dość że paczka kurierem wysłana błyskawicznie, to na dodatek jeszcze w paczce odnalazłem 2 prezenciki. Takie tam jednorazowe małoobrazkowe pstrykadła Rollei’a. Jakże mi się micha ucieszyła. Małe gówienko, niewiele warte, ale jakie to miłe. I wiecie co? Sądzę, że każdy z Was wie, co myślę o patriotycznym wspieraniu rodzimych sprzedawców. No more zakupy in that kraj… Eh, nastąpi kiedyś ten moment, że po całości nie zniese..

Once again, but the last, I’ll show the photo of session with Aga. By the way, I will describe some curiosity. When I was making that session, I reach the end of my sheet films. So, I sat down to internet to make some orders. And I’ve made it in two different ways. First way -  shopping in a national shop. That was a well-known Polish shop, where I was waiting for a half year  for an ordered Fomapan 18×24 – which  I indeed paid  few months ago.  So, I decided to convert that order to any other contract,  with any available sheet film. There was a 13×18 Fomapan and NP-15 8×10 „. Everything’s fine, sheets arrived -  but someone forgot that I’ve  paid  some money earlier … Well, now they must return  my funds… Anyway  … The second way of purchases was a shopping from the German shop – macodirect. I was happy because everything was in stock, everything was 2 times cheaper than in Poland, and  the package was sent  immediately. And when the package arrived, I saw that the additive was in the package. I found 2 single use Rollei cameras.  Maybe that was not worth much, but  makes me happy. And you know what? I think every one of you knows what I think about  the patriotic support of Polish retailers. No more shopping in that country … Uh, that will come the moment, when I don’t stand it anymore…

Once again, but the last, I throw a photo session with Aga. By the way, I will describe some curiosity. Said I was doing sessions at the absolute tip of the film – after her, was just equal to zero … Thus I sat down to netu to order what it takes. Order went both ways. One track – a national contract. Since in a well-known Polish shop for half a year waiting for Fome 18×24 – which is indeed paid – decided to convert it to any other contract, but the available plates. It was a 13×18 Foma and NP-15 8×10 „. Everything good, plates arrived – only someone forgot that part of the payment has long been my zrealizowną … Well, now they must do return – but no less … The second track of purchases — This order from the German macodirect. Not only that everything is in stock, not only is 2x cheaper than in Poland, not only that the package sent by courier immediately, the additive is still in the package, I found 2 prezenciki. That there off małoobrazkowe pstrykadła Rollei ‘a. How micha me happy. dipshit small, not worth much, but what is nice. And you know what? „I think every one of you knows what I think of the patriotic support of domestic retailers. No more shopping in that country … Eh , will take place once the moment that after all is not zniese …

>

zamień

Pan i Pani w pozycji stojącej | Man & Woman in standing position

2 października 2009


Dziś nie będę pisał o zdjęciu, bo i nie ma to większego sensu. Sylwia i Bartek stali, znajomi fotografowie w postaci Fotofabrykantów pomagali trzymać spodnie i wycinać dziury w tle, Magda pilnowała ułożenia ciuchów, a ja sobie pstrykałem.  Taka tam praca zespołowa, za pomoc podziękować ładnie ;)

Today, I will not write about the picture, because it has no sense. Sylwia and Bartek stands straight, my friends which are photographers known as Fotofabryka, helped us to keep the pants and to cut holes in the background, Magda takes care about arrangement of clothing, and I was shooting. Great teamwork, thanks for  your help ;)

Ale zdjęcie to jedno, dziś chciałem podzielić się z Wami moim ostatnim przeżyciem. Będzie krótko, zwięźle i na temat. Będąc ostatnio w centrum handlowym w Koszalinie, przyszło mi do głowy zajrzeć do Empiku, gdyż dawno nie oglądałem żadnego nowego albumu z fotami, a pomyślałem, że może coś nowego rzucili. Zatem skierowałem swe kroki ku półce szumnie zwanej „sztuka”. Patrze, a na półce ze 3 poradniki, ze 2 podreczniki historii sztuki i koniec… Pomyślałem więc, że coś poprzestawiali i wspólnie z żoną zaczęliśmy poszukiwania. Niestety jedyne co znaleźliśmy, to periodyki typu „artystyczna fotografia cyfrowa w fotoszopie, dla opornych”… hmmm… Nie zrażając się tym faktem stwierdziliśmy, że to widocznie wina tego, że większy Empik znajduje się w innym, nowszym i większym centrum  handlowym, a salon w którym byliśmy odszedł w zapomnienie. Trudno się mówi.

Ale ze 2 godzinki później musieliśmy się udać do owego większego centrum, zatem na zakończenie uroczej przechadzki doszliśmy do wniosku, że tu również odwiedzimy salonik Empiku. I w tym momencie, nie chce mi się już opisywać całej sytuacji od nowa, wystarczy przeczytać to co napisałem powyżej. Oczywiście nie było ani jednego albumu. Chociaż przepraszam – było jedno wydawnictwo, wyglądające jak album, ale składające się z luźnych kart z fotografiami – nie pamietam zresztą czyimi, bo były to foty budynków , krajobrazów, a takowych mój prosty umysł nie ogarnia.

Pora zatem na przemyślenia. 2 niemałe salony, miasto 100tys. mieszkańców i 1 wydawnictwo tematyczne, zero jakichkolwiek albumów. O co tu kurde chodzi??? I tak się nieśmiało zastanawiam – często fotograficy ubolewają nad brakiem świadomości fotograficznej wśród społeczeństwa, nad brakiem gustu. A skąd k…a ludzie mają mieć pojęcie, skoro jedynymi fotografiami, które można obejrzeć w takim nienajmniejszym w końcu mieście są pstryki w kolorowych magazynach. Szok.

I przypomniało mi się jak ostatnio kolega opowiadał mi jak to będąc na Węgrzech wszedł do sklepu i zobaczył oprócz wszystkich możliwych Taschen, jeszcze kilka razy taką ilość albumów węgierskich, często mało znanych fotografików. I jedna sprawa, to ta o której pisałem wyżej, że wogóle nie ma co oglądać, a jeszcze inna sprawa, to promowanie i duma z własnych twórców. Jak to jest, że u nas można tylko biadolić, że coś jest nie tak, a tacy Węgrzy pokazują na papierze wszystko co się da. Eh… A naprawdę chciałem sobie kupić jakiś ciekawy album. I znów będę musiał kupić coś przez net, i nawet nie będę miał szansy zajrzeć najpierw do środka.

Sorry mates, I will not translate whole of the text above. That’s because, the text contains only my complaining about lack of photography albums in a bookstore in my place ;) I think that, this could understand only people in Poland :)

« Previous Entries